piątek, 1 maja 2015

57 URODZINY W KROKUSOWYCH BARWACH



57 URODZINY     W KROKUSOWYCH  BARWACH

Dzis 1 Maja obchodze swoje 57 urodziny. Na te okazje przygotowalam juz troche wczesniej ten dzisiejszy post, ktorym mam nadzieje troche Was rozbawie, rozwesele i zapewnie dobra rozrywke! Ostrzegam, ze jest troche dlugi, poniewaz dzis jeszcze wyjzdzam na urlop i nie bedzie mnie az 3 tygodnie na blogu, dlatego jest nieco dluzszy i obiecuje, ze zaraz po przyjezdzie odpowiem na Wasze komentarze.

Pozwolcie mi wiec dzis w dniu moich urodzin pocieszyc sie moja „druga mlodoscia“(oj tak jak sie jest babcia, czlowiek czuje sie mlodszy, kiedy pilnuje male dzieci), bo kiedy mam sie nia pocieszyc, jak nie teraz. Poki jeszcze jestem zdrowa i humor dopisuje, chce Was wszystkich obdarowac i zarazic pozytywna dawka energii i humoru.

Zdaje sobie sprawe, ze dzisiejszym postem byc moze wielu z Was zaskocze, zaszokuje, zadziwie, lecz innych na pewno rozwesele, rozsmiesze, zainspiruje. Niektorzy pomysla o mnie, ze mam poczucie humoru, inni, ze jestem szalona. Byc moze i wcale sie nie zdziwie, ze tak pomyslicie.  W dzisiejszych szalonych, zwariowanych czasach, szalonym tempie zycia i wszechogarniajacym nas stresie, nietrudno zachorowac lub zwariowac, czy tez popasc w niezdrowy nalog. Kazdy przezyty stres musi miec swoje ujscie, a madrosc w tym wszechogarniajacym chaosie, polega na tym, aby jak najlepiej sobie z nim poradzic. Jedni siegaja po alkohol, inni po papierosy, a jeszcze inni za wspomagacze, dopalacze, czy inne uzywki, lacznie z narkotykami. Ja nie potrafie ani pic, ani palic, ani wspamagac sie zadnymi uzywkami, jedynie co potrafie, to z bezsilnosci kreatywnie sie wyzyc i ten wlasnie blog, sluzy mi m.in. do wlasnie tego celu, aby do konca nie zwariowac w tym szalonym i zwariowanym swiecie, aby poswiecic sie w zdrowy sposob czemus, co moze nie tylko mnie, ale i innym pomoc, zainspirowac lub rozbawic, sprawic radosc lub zapewnic dobra zabawe.



Zdjecia robione byly w marcu, kiedy pilnowalam chorych wnukow, lecz ten post zostawilam na 1 maja, na dzien moich 57 urodzin! Jestem numerologiczna 11, czyli podwojna 1, ktore podobna dobrze radza sobie na scenie. Czyzby?? Zobaczcie sami  Mam nadzieje, ze sie Wam spodoba i troche Was rozbawie. Choc dziesiejszy post, chcialam pokazac juz na jesieni, lecz nie zdazylam i pomyslalam, ze pokaze go wiosna, kiedy beda kwitly krokusy, bo moj pomarynczowy zakiecik bardzo lubie laczyc z fioletem, a jak wiadomo sa to  KROKUSOWE  BARWY, stad nazwa posta. 


Glownym elementem mojego dzisieszego zestawu jest pomaranczowy rzadko spotykany, nietuzinkowy, zakiecik z naszywanymi czarnymi i bialymi kolami. Kiedy ujrzalam go na e-Bayu od razu mi sie tak bardzo spodobal, glownie z powodu tych kol, poniewaz przed 44 laty, kiedy mialam 13 lat naszylam sobie takie wlasnie kola na zwyklym zoltym podkoszulkuktory tak bardzo lubilam, ze jak zobaczylam ten pomarynczowy zakiecik, postanowilam go od razu kupic, bo tak bardzo przypominal moj podkoszulek sprzed 44 laty, ktory tez pokaze go Wam na bardzo starym zdjeciu.!! Do tego pomaranczowego zakietu zalozylam raz czarne spodnie i fioletowy blizniak ( 22.03 bylo bardzo zimno !) raz fioletowy beret i rekawiczki, innym razem jestem w plisowanej spodniczce, ktora sama sobie uszylam przed 18 laty, do ktorej raz zalozylam  czarne rajstopy , innym razem fioletowe, a na koniec rajstopy w grochy. Ktora wersja Wam sie lepiej podoba wybierzcie sami.  Zapraszam do ogladania i komentowania oraz zycze milej rozrywki.




Zakieciek                              MOSCHINO
Blizniak ( golf+ cardigan)    MADELEINE
Spodnie                                 NN
Pasek                                     CHRISTIAN LACROIX
Buty fioletowe                      DOLCE& GABBANA
Troba pomaranczowa            ESCADA
Spodniczka                            E.B. Moj wykonanie
Szpilki                                   SOPHIE
Torba czarna                          PRADA
Rekawiczki fioletowe            NN
Bransoletka kolorowa            MERLINEK wlasnorecznie wykonal dla babci
Bransoletka pomaranczowa   Prezent od corki



Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia za 3 tygodnie.


Wasza E.B.



P.S. Nie mam laptopa i to cale szczescie, bo troche odpoczne od komputera, lecz po powrocie obiecuje, ze  odpowiem na wszystkie Wasze komentarze. 


Zapraszam rowniez na II czesc postu: ZYJ KOLOROWO...cz. II : 
http://www.elisabeth-brzeski.blogspot.de/2015_04_01_archive.html




Chcialbym zastrzec, ze nie zezwalam na kopiowanie i powielanie moich zdjec i tekstow bez mojej zgody








Moj zwykly zolty podkoszulek, na ktorym przed 44 laty naszylam kola z miekkiej sztucznej skorki...



 
 
                               
                           




                                         

















Rowniez spotkalam cudowne bratki w tych samych barwach, co krokusy...




  




Z czarnymi spodniami...






               



















                                    


                         

















Bialo-fioletowo-pomaranczowa bransoletka zrobiona przez Merlinka...druga pomaranczowa od corki...

 


   




























 Z balonami czekalam na chorego jeszcze Merlinka przed Lunaparkiem...chcialam go troche rozbawic...





... Merlin koniecznie chcial poskakac na trampolinie, wiec balony musielismy zaniesc do domu....








 
...od razu mu sie humor poprawil skaczac wysoko az do nieba...









...Merlinek troche sie bal, ale byl szczesliwy, bedac tak wysoko...







Swietne uczucie moc byc tak wysoko, pozostawiajac w dole wszelkie troski i zmartwienia...






                            ...corka czekala na dole...






...z czarna plisowana spodniczka, czarnym kapeluszem i czarnymi rajstopami...



...choc jestem zodiakalnym bykiem, takiego pomnika lwa nie mozna pominac...
























Wszedzie szukalam krokusow, jednak w tym parku bylo zaledwie kilka...cudem udalo zrobic sie zdjecia tych wyzej, ale to juz z innego miejsca, ktore tez Wam pokaze.......




















To drzewo pod ktorym robione byly zdjecia do postu WRESZCIE WIOSNA...lecz nieco pozniej niz te, dlatego kwatki sa jeszcze malutkie , ale i tak piekne i urocze, spojrzcie...







Z ktorym kapeluszem Wam sie lepiej podoba?

1) z pomarynczowym kapeluszem....                             2) czy z czarnym kapeluszem?























Kto szuka ten znajdzie...szukalam krokusow, szukalam i wreszcie znalazlam... teraz wyraznie widac moje krokusowe barwy: pomarancz fiolet...nawet mam rajstopy we fioletowej barwie..


..kwiatkow nie rwalam, bron Boze, sa takie delikatne i watle, na drugi dzien byla straszna wichra i prawie wszystkie byly porozrywane...





































   
                                   
                       






..w ciemnych okularach na nosie i schodzic po schodach z balonami...ale sie udalo ! Zreszta karetka pogotowia byla w poblizu...



 





























       
               












Z drugim moim mlodszym  1,5 rocznym Aturkiem, odwozilam go do rodzicow...kiedy corka poszla do pracy opiekowalam sie Arturkiem i pieskiem...
















Cale szczescie, ze ziec przylecial z wozkiem, bo Arturek prawie zasypial....






 Nawet sie usmiechnal Arturek...












Na koniec mam inna propozycje, z cielistymi rajstopami w czarne grochy...

















Ktora wersja Wam sie lepiej podoba ?

                                                     1) z czarnymi spodniami....

czy ze spodniczka, a jesli tak, to z jakim rajstopami?

                        2) z czarnymi ...                                              3) z fioletowymi... 

                                                      4) czy z cielistymi rajstopami w grochy?



  ...i z ktorym kapeluszem Wam sie lepiej podoba?

                   z pomarynczowym ....                                   czy z czarnym kapeluszem?



Dziekuje bardzo za odwiedziny i do nastepnego postu...