sobota, 20 czerwca 2015

PINK COAT NA PIOTRKOWSKIEJ






Dzis zabieram Was do Lodzi na PIOTRKOWSKA, najdluzsza ulice handlowa w Europie, liczaca ok. 4 km. Niegdys pelna tlumow przechodniow i niezliczonych sklepow, ekskluzywnych i tych mniej eksklusywnych, butikow, restauracji, kawiarenek i cukiernii. Dzis swieci pustkami, sklepow na niej coraz mniej, tylko  nieliczne sa dzis otwarte, bo ludzie gnaja teraz do "miasta w miescie", czyli do slynnch galerii : MANUFAKTURY, LODZKIEJ GALERII,  M-1, PORT-u. Kiedys PIOTRKOWSKA pachniala kawa, delikatesami, goframi i owocowymi, badz czekoladowymi lodami,  dzis pachnie wloska pizza, tureckim kebabem, gdzieniegdzie mozna tez wyczuc grecki gyros unoszacy sie z tzw. ogrodkow umieszczonych dosc licznie wzluz ulicy, przy mieszczacyh sie na niej, restauracjach czy knajpkach.  Zapachy juz nie te co byly, ale dla mnie moja ukochana PIERTRYNA, zawsze byla i jest najpiekniejszym miejscem na spacer.

Dlatego zabieram Was dzis do Lodzi na PIOTRKOWSKA, ulice pelna pieknych, choc zniszczonych juz nieco kamiennic, swiadczacych o dawnej swietnosci, osignietej dzieki przemyslowi, dzieki ktoremu rowniez Lodz z zupelnego zapomnienia, osiagnela i podniosla sie na dosc wysoki niegdys stopien zamoznosci i rozwoju o czym swiadcza m.in.  kamienice, ktore chce Wam dzis pokazac. To tylko dzieki powstalym tu licznym poczatkowo malym zakladom, potem wielkim fabrykom,  Lodz stala sie dla wielu "ziemia obiecana", "miastem nadziei", do ktorej ciagnely ogromne tlumy z calej Polski ,a takze z innch krajow Europy: Niemiec, Rosji, Francji, Belgii, Holandii, i wielu innych, w celu polepszenia swego bytu.


Na spacer po PIOTRKOWSKIEJ zalozylam lekki welniany plaszczyk w kolorze PINK, do tego znany juz Wam komplet: bialo-czarny kaszmirowy sweterek i czarna spodniczke, ktory juz pokazywalam TU: oraz czarne dobrze znane Wam dodatki: kapelusz, torebke i szpilki. Nie pokaze wszystkich kamienic, ktore bym bardzo chciala, ale tylko kilka, bo  czas spedzony z moja mama uwazalam za najcenniejszy. Mimo wszystko mam nadzieje, ze sie Wam spodoba. Zycze milego ogladania i komentowania.


Plaszczyk                  TARA JARMON
Sweterek                   JOBIS
Spodniczka               ANN  DEMUELEEMASTER
Szpilki                       SOPHIE
Torba                         GUCCI



Pozdrawiam Was serdecznie i zycze milego i slonecznego weekendu.


Wasza  E.B.


P.S.  Osobiscie dziwie sie ludziom, ze pedza do MANUFAKTURY i innych galerii, choc i tam jest pieknie, ale tam jest tez i ULUDA, SZTUCZNOSC, ktora po powrocie do domu tryska jak banka mydlana, a na PIOTRKOWSKIEJ jest PRAWDZIWE zycie, rzeczywistosc i nie ma tam tego blichtru i uludy, tak bardzo widocznych w galeriach. Po spacerze po PIOTRKOWSKIEJ poczuc sie mozna naprawde szczesliwym....



Chcialabym zastrzec, ze nie zezwalam na kopiowanie i powielanie moich zdjec i tekstow bez mojej zgody. 































...nawet widac w dolnym lewym rogu zdjecia poniezej....piekny pastelowy rowerek, w moich ulubionych barwach, podobny do mojego...moze jest on ze sklepu znadujacego sie doslownie tuz obok, na ulicy Rewolucji 1905 r....ktory notabene zaprosil mnie niedawno do swoich znajomych...widzicie jaka robie im reklame ! Moze sprzedadza mi tanio jakis rower, bo moj juz jest nieco przyniszczony...






 ....z boku za mna widac Plac Wolnosci, a na nim pomnik Tadeusza Kosciuszko...10 minut drogi od niego mieszkalam...tuz obok widac wieze Kosciola Najswietszej Marii Panny, gdzie bralam slub...

...dawniej na niebie widac bylo "pajeczyny kablowe ", teraz sa niewidoczne , bo kable pochowane sa juz w ziemii...







Tu siedze przy stoliku z trzema najwiekszymi dawnymi lodzkimi przemyslowcami:

IZRAELAEM  KALMANOWICZEM  POZNANSKIM (1833-1900)
KAROLEM  SCHEIBLEREM (1820-1880)
HENRYKIEM  GROMHMANEM (1862-1939)

Zwroccie uwage na malutka budke przyczepiona do budynku po lewej stronie zdjecia. Kiedys milicjant ruchu drogowego siedzial tam i obserwowal ruch na drodze...takich budek do obserwacji w Lodzi bylo kilka, pozostala sie chyba tylko ta jedna... Teraz nikt nie obserwuje, a szkoda.....auta jezdza jak chca,  a kierowcy nie zawsze tak,  jak powinni wedlug przepisow i taki obserwator z pewnoscia przydalby sie na kazdym skrzyzowaniu i ile ludzi mialoby prace....Oh, te dobre czasy, czyzby przeminely bezpowrotnie??..



 ..niektore budynki mimo, ze ladne  i odmalowane, to jednak juz podniszczone i prosza o odswiezenie...

...i ten rowniez w 2003 byl pieknie pomalowany, teraz po 12 latach niestety juz totalnie przybrudzony, mimo, ze bardzo duzo fabryk lodzkich jest juz zamknietych. Stad jedyny powod, ze zastosowano zle farby....a trzeba o te  kamienice dbac, aby nie popadly w zupelne  zapomnienie..,






 W tym budynku na I pietrze znajdowal sie przed 40 laty slynny MAXIM i odbywaly sie dyskoteki, na ktore chetnie chodzilam...kolejki byly strasznie dlugie i to tu w kolejce za biletami, skradzino mi wlasnorecznie uszyta czapke  w szkodzka kratke, o ktorej pisalam TU:

















Tu zboczylam troche na  rownolegla ulice Kosciuszki...bo na tej ulicy, w poblizu, w dwoch miejscach pod Nr. 5/7 i pod 57 w PZU, pracowalam...a niedawno wlasnie obchodzilam 57 urodziny... te same liczby ....przypadek ??



















Tu znow jestem na PIOTRKOWSKIEJ...


...tu naprzeciwko mnie pod Nr. 58 (moj rocznik)...wyburzono stary budynek, mial powstac nowy, ale jak dotad nie powstaje...czekam na niego z nieciepliwoscia....












 ... te zaroweczki za mna pasuja swietnie do apaszki i guziczkow...dopiero teraz to zauwazylam...


 ...slynna lodzka ALEJA GWIAZD...














Pomnik Artura Rubinsteina, slynnego pianisty urodzonego tez w Lodzi...


 Granie na pianinie, to dla mnie czarna magia, chociaz dobrze, ze moja corka to umiala opanowac!



...na ulicach nie ma tylu przechodnow, co dawniej. Ulica swieci pustkami i cos trzeba zrobic, aby przyciagnac dawny tlum, ktory przewijal sie do poznych godzin nocnych, nawet po zamknieciu sklepow, po godzinie 18.00...PIETRYNA zawsze byla cudownym miejscem do spacerow, ale te tlumy gdzies zaginely....i wiem nawet gdzie pognaly....do "miasta w miescie"...do galerii...








..tu siedze przed budynkiem  DOMU OBUWIA, pod ktorym przed 46 laty jako 11-letnia dziewczynka, zarobilam swoje pierwsze pieniadze...sprzedajac male bukieciki fiolkow, za ktore mama kupila mnie i siostrze piekne, wymarzone czerwone lakierki, co opisalam to TU: w poscie SLODKIE FIJOLKI w  2014...Kiedys panowal tu wielki ruch. Na gorze znajdowaly sie stoiska z damskim obuwiem, a na dole z meskim...
Teraz  DOM OBUWIA mimo,  ze odnowiony stoi od kilkunastu lat pusty. Moze czeka na mnie, az zaczne projektowac i sprzedawac w nim piekne buty i zarobie w ten sposob swoje ostatnie pieniadze??

Pewnie sie smiejecie, ale kazdemu przeciez wolno marzyc i  marzenia warto miec, bo w obecnej dobie ogromnego pedu niewiadomo dokad i nie wiedzac, czy w dobrym kierunku, tylko marzenia i wiara moga ocalic nas od zguby i ....a nuz sie spelnia ??

 Teraz spotkalam pod nim pania, ktora sprzedawala cudownie pachnace konwalie...
Jeden bukiecik kosztowal 5,00 zl podobnie jak moje fiolki , pomyslcie tylko ile trzeba ich sprzedac, aby kupic ladne buty??


Na gorze widnieje 1892 rok, w ktorym ten budynek zostal zbudowany...a dla mnie to charatkterystyczna i magiczna liczba, bo pod 18 mieszkam teraz w Lodzi, a 92 to numer szkoly do ktorej kiedys chodzilam, wowczas kiedy sprzedawalam te fijolki...i marzylam o pieknych czerwonych lakierkach...
Calosc roku 1892 po zusumowaniu daje 20, czyli 2, a ja wlasnie jestem numerolgiczna 11, czyli 2, cos w tym musi byc! Przypadek czy przeznaczenie ?







Pachna przepieknie, zreszta co ja tu pisze, wszyscy wiecie, jaki to cudowny i zaczarowany zapach!!








  A w tym domu 1 maja 1958 roku urodzilam sie...to tylko 10 minut od ulicy PIOTRKOWSKIEJ...






Jak to dobrze i milo jest moc przemierzac znow stare utarte sciezki...





W lasku-parku znajdujacym sie rowniez niedaleko centrum Lodzi...
















Szukam konwalii, czy ich przypadkiem tu nie ma...





Pod spodem mialam komplet: kaszmirowy sweterek i spodniczke, ktora pokazywalam juz TU: w majowym poscie:  ELEGANCJA W KOLORZE  ECRI...






Jako ciekawostke pokaze Wam jeden z obrazow, ktore kiedys namalowalam, kiedy mialam sporo czasu...i marzylam, aby kiedys ktos  wybudowal domy podobne jak na moim obrazie ...


...wlasnie niedawno wybudowany HOTEL QUBUS troche przypomina swa zaokraglona forma, a takze na zakladach LODZKIEJ POLFY przy ulicy Drewnowskiej mozna znalesc metalowa czesc, bardzo podobna do tej na  moim obrazie, ktora wbudowana jest w fasade budynku, a wygladajaca jakby byla wbita...Niestety nie zdazylam zrobic zdjecia... koniecznie zrobie je nastepnym razem...






Dziekuje bardzo za odwiedziny i do nastepnego postu....