sobota, 19 grudnia 2015

BOGACTWA NATURY - W BARWACH KALIKARPY








BOGACTWA NATURY - 
BARWACH KALIKARPY 


Juz Jestem!! Zdrowa, szczesliwa, radosna i przede wszystkim pelna poczucia swobody wolnosci. Kilka dni  bytu w szpitalu uswiadomilo mi, jakie to jest ogromne szczescie miec taka swiadomosc, swobody wolnosci, ze niczego sie nie musi!!

Mialam dodac szybciutko ten post w ostatnia niedziele, choc wiedzialam, ze juz w poniedzialek  o godz. 8.00 musze byc w szpitalu. Jednak nie zdazylam, choc bardzo chcialam. Wiem, ze czekaliscie, ale nie zdazylam. Dopiero w szpitalu, w ciszy, w skupieniu, uswiadomilam sobie, ze ja  niczego nie musze!! Nie musze dodawc szybko postow, jesli zle sie czuje, nie musze zarywac nocy, bo tylko wtedy mam czas. Niczego nie musze. Jakie to jest wspaniale uczucie ! Dac sobie swobode wolnosci, nie zobowiazujaca nas do niczego. Pozwolic sobie na taki luksus, bylo trudno, ale wreszcie mi sie udalo!!

Dzis MOI KOCHANI chcialbym Wam przedstawic zestaw z dodatkami  w tych pieknych barwach KALIKARPY,  ktorej nazwa niestety jeszcze do niedawna nie byla mi znana. Jest to krzaczek, ktory na pierwszy rzut oka nie wyroznia sie niczym szczegolnym, ludzie przechodza sobie obojetnie, nie zwracajac na niego uwagi. Jednak moja wrazliwosc zauwazyla jego szczegolna urode od razu i nawet jak nie prowadzilam jeszcze bloga lubilam sie wokol niego ustawiac do zdjecia i obok niego sie fotografowac. Nie mialam tylko pojecia jak sie nazywa. I tak mijaly lata, az tu nagle w tym roku, w programie MAJA w OGRODZIE, widze moj piekny krzaczek z pieknymi fioletowymi
kuleczkami  i juz wiem jak sie nazywaja!!  KALIKARPA, zwana tez PIEKNOTKA !!  Ten nie zachwacajacy na pierwszy rzut oka krzaczek, swoja nawieksza urode i piekno ukazuje dopiero pod koniec wrzesnia i trwa to az do zimy. Az tak dlugo pokazuje swe piekno, cudowne fioletowe kuleczki. !!To dlatego lubilam tam do niego chodzic i obserwowac jak jesienia pokazuje swoje najwieksze walory, przeurocze,  male fioletowe kuleczki.

Jak bogata w barwy potrafi byc NATURA, to jest wprost niesamowite. Zawsze mnie to ogromnie fascynuje i raduje. Zreszta nie tylko NATURA, ktora nas otacza potrafi byc bogata i szczodra! Nasza NATURA, LUDZKA, tez potrafi byc bogata i szczodra. Jedni potrafia obdarzac innych, chocby dobrym slowem, czy chociazby usmiechem, soba. Potrafia  podzielic sie tym, co maja, a  inni tylko czekaja jak im sie poda KAWE NA LAWE!!

To Emile Marie Bodienier (1841-1901), francuski misjonasz po raz pierwszy opisal ten krzaczek w Chinach i przywiozl go do Eurpby. Jakie to dla mnie szczescie, dzieki mu za to !!


Mam nadzieje, ze rowniez i Wy sie nim zachwycicie, a moj znany juz Wam dobrze zestaw w polaczeniu z dodatkami w BARWACH KALIKARPY


 spodoba sie Wam rowniez, jak i mnie, bo bardzo lubie te moje fioletowe dodatki, ktore sama uszylam ( szaliczek, opaske) i nosze je juz od 30 lat!!



Kurtka                     NN
Beret                       NN
Szaliczek                  E.B( moje wykonanie)
Opaska                     E.B.(moje wykonanie)
Torba                       E.B.(moje wykonanie)
Spodnica                  PRADA
Swtrerek                  BENETTON
Szpilki odkryte         DILLY
Szpilki zakryte          ESCADA
Rekawiczki               NN



PozdrwiamWas bardzo serdecznie oraz zycze Wam udanego i milego weekendu.

Wasza. E.B.


Chcialabym zastrzec, ze nie zezwalam na kopiowanie i powielanie moich zdjec i tekstow bez mojej zgody.


















  













Tak wygladala KALIKARPA w 2008 roku...kiedy urodzil sie MERLINEK.  Byla dosc bujna, miala
mnostwo  fioletowych kuleczek.
Bylam  ubrana w czarno-bialy zestaw, fioletowe byly tylko opaska i kolczyki..


 

   

Tuz obok niej jest tablica pokazuja poziom wody w 1787 roku...28,6, ta liczba jest mi bardzo bliska bo to moj nummer sluzbowy, kiedy pracowalam na centrali miedzymiastowej w Lodzi...


Merlinek bardzo plakal, bo byl glodny. Weszlismy wiec do kosciola...

...aby go nakarmic...



...nieco pozniej, tez 2008 r,  z fioletowym golfikiem i rekawiczkami...





Piec lat pozniej...piekna KALIKARPA miala o wiele mniej owocow  w 2013...



A tak wygladala teraz, w 2015 roku...troche jest mniejsza, bo rok temu zostala przycieta i martwilam sie, czy wogole jeszcze zakwitnie i bedzie miec te piekne fioletowe owoce. Jak widac pieknie zakwitla, choc owocow jest znacznie mniej. Mimo wszystko, wciaz zachwyca swym niezwyklym pieknem!!


Ale zaczym dotrzemy do KALIKARPY zabieram Was na krotki spacer w zestawie z dodatkami w barwach owocow tego uroczego krzaczka...



















Chwialmi bylo dosc cieplo...








 


 

Idziemy teraz w strone uroczej KALIKARPY....










Wreszcze dotarlismy do KALIKARPY, zwanej tez  PIEKNOTKA... w tym roku nieco mniejsza, ma mniej owocow, ale wciaz zachwyca swym pieknem i swa szczegolna i wyjatkowa barwa !! Zdjecia jej zrobilam jednak w bardziej sloneczny dzien...







































Mimo, ze drobniutka w tym roku, znow mnie zachwycila swym  niespotykanym pieknem !




























Czyz nie jest to prawda, ze na pierwszy rzut oka wydaje sie zwyklym krzewem, nie wyrozniajcy sie niczym szczeglnym, ale dopiero wlasnie, kiedy jesienia i zima ukazuje swe niezwykle piekno w postaci tych przepieknych fioletowych owocow, pieknych fioletowych kuleczek, jest niezwykle UROCZA !










Choc odeszlam od niej, to i tak do niej wroce, aby podziwiac male te fioletowe kuleczki...



Sa tak piekne i intrygujace, ze trudno o nich zapomniec...na pewno wroce do nich jeszcze nie raz...





























Chwilami slonce tak mocno grzalo, ze w berecie bylo za goraco, schowalam wiec go do torby...







...dopiero w cieniu drzew odczuwalo sie chlodne powietrze...












Wrocilam innym razem w cieplejszy i sloneczny dzien...dopoki nie znikna calkowicie, piekne fioletowe kuleczki KALIKARPY, chce sie nimi nacieszyc...






Sa, jeszcze nie pospadaly i ciesza oko...























                                                 








Bywalo coraz chlodniej, dlatego chcialam Wam zaprezentowac nieco inna wersje. Zawiazalam wiec kokarde pod szyje, a na uszy zalozylam ciepla angorowa opaske, ktora sobie uszylam przed 30 laty...










Rowniez juz w zakrytych czolenkach, bo bywalo coraz chlodniej...












I tym razem moja ukochana KALIKARPA nie stracila swych pieknych koralikow i moglam sie nimi nacieszyc...








 











Zegnam sie z moja PIEKNOTKA do nastepnego razu...








 Ktora wersja Wam sie lepiej podoba....

            1)  Z beretem...                                             2) Czy z opaska....





 Dziekuje bardzo za odwiedziny i do nastepnego postu...