sobota, 14 marca 2015

W BARWACH EMILIO PUCCI




Choc wiosna nadchodzi juz wielkimi krokami, co mieliscie juz okazje zobaczyc na ostatnich zdjeciach, to u mnie jest wciaz zimno i dwa tygodnie temu padal nawet snieg i bylo dosc zimno i tak jest do dzis, choc jest bardzo slonecznie, to jednak jest bardzo zimno i wietrznie. Choc nie udalo mi sie sfotografowac tej pieknej aury, bo maz w pracy, a Merlinek w przedszkolu, to mam jednak kilka zdjec ze sniegiem, bo snieg w Saarlandzie to dosc rzadka przyjemnisc, wiec jak tylko nadarzy sie okazja, trzeba korzytac z tej pieknej chwili i cieszyc sie nia i z niej korzystac.


Dzis macie okazje zobaczc mnie w zupelnie innym stylu, na sportowo. Zalozylam kolorowa sportowa kurtke EMILIO PUCCI, ktory jest rozpoznawalny poprzez niespotyakne i piekne jak na obrazach polaczenia kolorystyczne. Do tego zalozylam pasujace specjalne do kozakow welurowe spodnie w kolorze pieknego fioletu, widocznego miejscami na kurtce oraz pasujace sweterki: bordowy golfik i pistacjowy cardigan. Pasujaca torebeczke mietowo-zielona dostalam od corki, znudzila sie jej troche, wiec ucieszylam sie bardzo i chetnie ja przygarnelam, ale zastanawialm sie do czego ja ja zaloze, i nawet sobie rozmyslalam, po co i na co polaczyli te dwie barwy, ale potem jak przypomnialam sobie o mojej sportowej kurtce, to juz wiedzialam, ze chyba musiala mi ona jakby "z nieba spasc", bo wlasnie te dwie barwy sa na tej kurteczce....i ucieszylam sie jak mala dziewczynka lub jak Merlinek z nowego LEGO... Mam nadzieje, ze sie Wam spodoba.


Kurtka                       EMILIO PUCCI
Golfik                        BLU(E)MOTION
Cardigan                    ROSE CASMERE
Spodnie                      GUY ROVER
Torebka                     LONGCHAMP
Torebeczka                 MOSCHINO
Rekawiczki                 NN
Kapelusz                     DEMI

Podobna kurteczke w stylu EMILIO PUCCI, lecz skorzana pokazalam juz w kwietniu  2014 w poscie ELA W PASTELACH.


Z
apraszam do ogladania i zycze milej i pogodnej, spedzonej w rodzinnym gronie niedzieli.

Wasza E.B.

Chcialbym zastrzec, ze nie zezwalam na kopiowanie i powielanie moich zdjec i tekstow bez mojej zgody.













Zdjecia robilismy w tym samym dniu co ostanie kilka zdjc do postu: ZIMOWA ELA W PASTELACH... trzeba bylo wykorzystac te chwile, bo w Saarlandzie snieg, to rzadka przyjemnosc...





Sniegu w lesie nie bylo zbyt wiele, wiec zaczelismy lepic balwanka przed lasem....



Merlinek nie chcial zalozyc rekawiczek...twierdzil, ze od sniegu jest mu cieplej w raczki...













...snieg nie chcial sie zbyt dobrze lepic...byl za puszysty....a Merlinek zazyczyl sobie wielkiego balwana...

...troche byl zawiedziony...


...wiec dalej musialam robic kule sama...


Dziadek pomogl ustawic calosc...





...zapomnielismy o kamykach, wiec Merlinek polecial szukac ...pod sniegiem trudno bylo je znalesc...


..z tej gory dzieci zejezdzaly na sankach, co jest bardzo niebezpieczne...bo dalej jezdza auta...nie bylybym soba, gdybym ich nie ostrzegla przed tym niebezpiecznym miejscem...







...Merlinek byl niepocieszony, ze balwanek nie jest przynajmniej jego wielkosci...




Kiedy obiecalismy, ze nastepnym razem zrobimy wiekszego, humor natychmiast mu sie polepszyl...


...niestety nastepnego razu juz nie bylo , bo na drugi dzien, po sniegu ani sladu...dopiero przed 2 tygodniami znow troche go spadlo...ale ulepic z niego balwanka, byloby juz wielka sztuka...




 












Tuz niedaleko jest mala kapliczka, gdzie czesto chodzimy...i zapalamy lampki...

... w tych spodniach widac, jabym przytyla, ale sie nie przejmuje, bo wedle powiedzenia " mezczyzna nie pies, kosci , tez nie lubi"....raz moge byc troche "przy kosci"...Nieprawdaz ??








Szybko jednak zrobilo sie ciemno....i trzeba bylo wracac do domu...






...tak bylo przed poludniem...ZIMOWA ELA W PASTELACH

...a tak po poludniu...



Dziekuje bardzo za odwiedziny i do nastepnego postu...