poniedziałek, 7 lipca 2014

SNIADANIE NA TRAWIE




SNIADANIE NA TRAWIE


Witam Was MOI KOCHANI i dziekuje Wam bardzo za przemile komentarze ostatnim postem.

Nareszcie wakacje, czas urlopow... wyjezdzamy , opoczywamy...
Ja nawet nie wyjazdzajac lubie od czasu do czasu w okresie letnim robic pikniki na trawie...Zawsze taki czas spedzony w taki sposob kojarzy mi sie z dziecinstwem... kiedy mama w niedziele zabierala nas do lasow w Lagiewnikach w Lodzi...Dzieci uwielbiaja spedzac czas w taki sposob...a nasz wnuk wprost uwielbia pikiniki .....i to wlasnie Merlinek namowil nas na ten piknik. Ciagle pytal, kiedy zrobimy piknik... i w koncu sie doczekal. Zabralismy ciasto i owoce i II sniadanie niedzielne zrobilismy sobie na trawce...nad rzeka u nas w Dillingen blisko przystanii, gdzie ci,co maja jachty moga sobie poplywac...
Niektore zdjecia robil Merlinek z dziadkiem, pobieral pierwsze lekcje....



Na piknik na trawie zalozylam suknie, ktora sama uszylam z materialu kupionego przed 2 laty, w pieknych barwach fioletu, burgundu i czerwonego wina. Ma ten sam fason, co sukienka zielono-czerwona z czerwcowego postu ZAWSZE MLODA? Bardzo lubie ten fason sukienek na upaly...Koc, a wlasciwie narzute, na ktorej siedze dostalam w prezencie w dniu pikniku od ziecia, kiedy zabieralismy Merlinka, bo zazuwazyl, ze bardzo bedzie mi pasowac do mojej sukni... mozecie sobie wyobrazic jak strasznie sie z tego ucieszylam.
Kiedys smial sie z mojego bloga, a teraz chetnie mi  daje rozne rzeczy, a ostanio nawet tez zielona torbe, ktora Wam wkrotce pokaze.


Suknia                             E.B. ( moje wykonanie)
Sweterek                         JOE TAFT
Szpilki                             DILLY
Klapki                              POLINNI
Kolczyki   rozowe             KRUK   
Kolczyki   fiolet                NN


Mam nadzieje, ze sie Wam spodoba moje SNIADANIE NA TRAWIE.
Zapraszam wiec do ogladania.



Wasza E.B.














  Z samego rana upieklam placek drozdzowy ze sliwkami...

Kiedy odbieralismy Merlinka...dostalam w prezencie od ziecia pasujaca narzute...bardzo sie z tego ucieszylam...


Na poczatku wybralismy miejsce w cieniu, bo bylo niesamowicie goraco...
















 To zdjecie wykonal Merlinek..

  ...to tez...bardzo mi sie podoba ...a Wam??

 Tu musialam zamknac oczy... i liczyc do 10..,bo chowal sie w krzakach... bardzo lubi bawic sie w "chowanego"...za mna widac jacht, ktorych latem widac tu sporo...

 W sumie posiedzialam i polezalam tylko tyle co do zdjec... bo wciaz musialam sie chowac...lub szukac...








 W tej altanie mozna urzadzac grilla....jednak my przyszlismy tu na II sniadanie i moze nastepnym razem urzadzimy sobie sniadanie z obiadem...





Wieczorem kiedy bylo  troche chlodno zalozylam pasujacy do mojej sukni, kaszmirowy sweterek ...ze swiecacymi guziczkami...



















 Merlinek zajety byl wrzucaniem kamieni do fontanny...






Do nastepnego postu...