środa, 16 lipca 2014

DAMA BYC..


DAMA BYC...

W zyciu bywaja sytuacje, momenty, ze nie tylko powinno, ale nawet nalezaloby DAMA BYC... Do takich sytuacji... momentow nalezy chociazby slub naszego dziecka: corki, syna..lub  wlasny slub!! W takich wlasnie szczegolnych momentach... a slub naszego dziecka lub wlasny , niewatpliwie jest momentem szczegolnie waznym, wygladac powinnysmy wlasnie jak DAMA.  Na ten dzien zadbac powinnismy o nasz wyjatkowy wyglad. Spelnic ten warunek moze z dbaloscia dobrany ubior i akcesoria. Oczywiscie zabiegi kosmetyczne tez odgrywaja niewatpliwie duza role.
Co do ubioru,  moze to byc skromna, ale elegancka sukienka podkreslona jakims ozdobnym akcentem...nie za wiele bizuterii, wedlug zasady "mniej znaczy wiecej" . Nie mozemy zapominac, ze powinnysmy wygladac przede wszystkim nie atrakcyjne, tylko przede wszystkim elegancko... a to sa pojecia niby podobne, ale jednak bardzo sie od siebie rozniace...juz  kiedys o tym pisalam w czerwcowym poscie MODA LUB WYGODA?? ...

W tym wyjatkowym dniu, w dniu slubu naszego dziecka lub wlasnego slubu, oprocz dobrze dobranej do figury i dobrze skrojonej sukni, szczegolnym akcentem moze byc kapelusz lub fascynator. Swoim klientkom zawsze przypominam o tym, ale nie wszystkim one pasja i nie wszyscy chca lub chcieliby je zalozyc... Dlatego jestem ostrozna, bo  wiem jak niektorzy reaguja na slowo KAPELUSZ. Jedni wygladaja w nich dobrze, inni nie... i nie zalezy to ani od wzrostu, ani od figury czy tuszy... Ksztalt glowy jest na pewno bardzo wazny i decydujacy..., ale ja uwazam, ze potrzeba miec jakis dryg, wdziek, czy moze gracje, ktora sprawia, ze innym jest w nim dobrze innym nie....Pisze o tym z mojego zawodowego  doswiadczenia, bo kiedy daje klientkom moje wlasne do przymierzenia kapelusze... to widze od razu, komu dobrze, komu nie, kto bedzie sie z nim dobrze czul, a kto nie...dlatego nie namawiam nikogo wiecej ...tylko delikatnie proponuje. Nie wystarczy zalozyc kapelusz lub fascynator i gotowe... przede wszystkim  wydaje mi sie, ze nie nalezy sie go wstydzic nosic...i w tym chyba jest ...zawarta cala tajemnica...

Dzis wlasnie chcialabym Wam przedstawic ubior, ktory mialam zalozony na slubie  cywilnym mojej corki, ktory odbyl sie w czerwcu 2012. Jak ubrana bylam na slubie koscielnym przedstawilam  Wam juz w lutowym poscie PINK LADY, w sukni, ktora sama uszylam.

Przyznam sie Wam, ze suknie na slub cywilny, kupilam na targach jako  model wzorcowy, duzo wczesniej...tak bardzo mi sie spodobala, byla wyjatkowa...bo mila piekne trzy perly z przodu i cudowna kokarde z tylu, ktore uwielbiam...dlatego schowalam ja na szczegolna okazje... i dobrze, bo sie przydala bardzo, a  wiadomo, ze szewc bez butow chodzi... i cale szczescie, ze wczesniej jej nie zalaozylam...bo, szczerze mowiac,  szyjac suknie do koscielnego dla corki i dla mnie, nie mialam zbyt wiele czasu, dlatego cudem udalo mi sie do niej dokupic jeszcze kapelusz i buty, ktore teraz czesto i chetnie nosze...znacie je juz...oraz szybciutko jeszcze uszylam tylko pasujacy szaliczek, do tego rekawiczki, ktore zalozylam pozniej rownez do kwietniowego  postu: ELA W PASTELACH i do czerwcowego: PTAKI CIERNISTYCH KRZEWOW
I oto caly ubior na ten szczegolny moment, slub mojej jedynej ukochanej corki Veroniki ... powiem Wam tylko, ze bracia mojego ziecia,  kiedy mnie zobaczyli... oboje, powiedzieli, ze wygladam jak Elizabeth Queen... co Wy o tym sadzicie??  Czy podoba sie Wam ??

Teraz do zdjec, poniewaz bylo troche chlodno zalozylam bladorozowa kurteczke skorzana, taka sama jak zielona, ktora rowniez sama uszylam i ktora Wam juz tez prezentowalam, ale w majowym poscie DZIEWCZECY ROZ. Skore do niej wzielam z reszty skory, ktora pokrylam mebelki w sklepie...zobaczcie chociazby ten fotelik, na ktorym prezentuje na poczatku kazdego postu, swoje rzeczy, w ktore jestem ubrana.


Suknia                               MODERN LINE
Kurtka skorzana                 E.B.( moje wykonanie)
Kapelusz                           NN
Szal                                  E.B.( moje wykonanie)
Torebeczka                        MONA
Rekawiczki                        NN
Buty                                  DILLY

Chcialam tylko jeszcze dodac, ze na slubie corki mialam klipsy, a jak wiadomo niektore bardzo uciskaja, wiec teraz do postu planowalam zalozyc krotko przed zdjeciami, trzymajac je caly czas w torbie......jednak bedac u corki, po obiedzie chcac robic zdjecia, zaczal padac straszny deszcz i musielismy czekac w aucie, az przestanie. Wreszcie kiedy ustal, szczesliwa, ze  mozemy robic zdjecia, zupelnie o nich zapomnialm...i dopiero wsiadajac z powrotem do auta, przypomnialam sobie o klipsach. Mozecie sobie tylko wyobrazic reakcje mojego meza...kiedy powiedzialam, ze chyba musimy powtorzyc zdjecia.... Ale kiedy po obiadku wypoczal i pospal... udalo mi sie go namowic  na drugie zdjecia i przekonac, zeby zrobic z klipsami, ale juz u nas w Dillingen w parku w poblizu naszeo domu. I jak go nie kochac???


Dziekuje Wam za przemile komentarze pod ostatnim postem, pozdrawiam Was bardzo serdecznie i zapraszam do ogladania i komentowania.

Wasza E.B.             






Z kolczykami...






















Tu wreszcie z klipsami, ktore mialam na slubie corki...





Przedwczoraj spacerujac z mezem zauwazylam te piekne kwiaty, ale nie mialam aparatu, wiec wczoraj pojechalam specjalnie na rowerze,(autem maz pojechal do pracy)...aby sfotografowac te piekne kwiaty dla WAS.....dlatego troche pozniej ukazuje sie ten post....

"Kwiaty sa wyslancami Boga, z innego doskonalego swiata, sa aniolami, aby czlowiek nie zapomnial, co oznacza absolutne piekno"   Zenta Maurina



Hortensje...











 ...a takze te niespotykane...spojrzcie jakie piekne...czyz nie sa urocze?? Nawet nie wiem jak sie nazywaja...ale pasuja do ubioru....    Bylabym ogromnie wdzieczna, gdyby ktos podal mi ich nazwe....



 Te zdjecia robione byly w Dillingen... jako drugie...po odpoczynku udalo mi sie namowic meza na powtorke...i juz z klipsami...tak wlasnie wygladalm na slubie lecz bez kurtki...















Tak wygladalam na slubie...bez kurtki....troche przytylam, bo przed 3 laty zachorowalam na reumatoidalne zapalenie stawow...i musze brac lekarstwa oraz zastrzyki ...


















































To sa pierwsze zdjecia, ktore byly robione w Saarlouis, gdzie mieszka corka,..... po obiedzie....musielismy jednak dlugo czekac w aucie, bo wciaz padal deszcz....oczywiscie zapomnialam zalozyc klipsow...ktore mialam w torbie...przypomnilam sobie o nich dopiero po zdjeciach ...juz w aucie..jadac do domu....i mozecie sobie wyobrazic jaka byla zdenerwowana...bo juz myslalam, co wymysle, aby namowic meza na drugie zdjecia...


 Musialam chodzic jak baletnica...prawie ze na palcach...bo bylo pelno wody...












Nie moglam nie pokazac Wam jeszcze raz i  chyba ....jeszcze nie raz Wam pokaze...te piekne " sercowe korony" drzew...


















 Taka bylam tu zadowolona...nie wiedzac, ze zapomnialam zalozyc klipsow...ktore jak wiecie, niekiedy bardzo uciskaja...dlatego trzymalam je w torbie i mialam je zalaozyc tuz przed samymi zdjeciami...






















 Tu szlam do parkingu...nic nie wiedzac, ze nie mialam klipsow...



J



A tak wygladalam na slubie ... z mezem , bratem i Merlinkiem... bylo mu bardzo nudno...


My bylismy bardzo powazni, skupieni...nie wiedzielismy co Merlinek wyczynia...ale fotograf widzial i  to swietnie uchwycil... zul sobie gume...nie wiemy skad ja mial...

....z bratem...
 Ziec, corka, ja, maz i brat...






To tez zdjecie ze slubu zrobione przez fotografa...

Do nastepnego postu...